Etykiety

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Varia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Varia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 września 2013

Uwolnić książkę po amerykańsku

fot. 9gag


































W Polsce mamy bookcrossing, czyli oddawanie niechcianych książek w dobre ręce, poprzez pozostawianie ich na regałach w różnych częściach miasta (no dobra, nie czarujmy się, głownie na uczelniach i w bibliotekach).

W Stanach mają znacznie więcej! Panie i Panowie, poznajcie projekt Little Free Library, który polega na tworzeniu "na dziko" regałów do bookcrossingu. Na stronie dostępna jest lista miejsc, w których znajdziemy te małe "dzikie" bibilioteki. JE-STEM-ZACH-WY-CO-NA.


(Tak, tak. Jest rzadziej, ale za to lepiej. Dużo się dzieje. Dużo za dużo, oh boy.)

piątek, 30 sierpnia 2013

10 zasad bezpiecznego korzystania z internetu

Kolejna niespodzianka od Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gdańsku. :)

Po publikacji dla blogerów i czytelników blogów w ramach projektu BiblioCamp, czas na poradnik oswajający z internetem najmłodszych. I tym razem, podobnie jak poprzednio, jest ładnie, darmowo i ciekawie. Publikacja zawiera scenariusz warsztatów z bezpieczeństwa w sieci i zbiór wskazówek niezbędnych, by dzieciaki sprawnie i bez nieprzyjemnych przygód poruszały się w internecie.

Ilustrowali mali adresaci. :) Jak dla mnie, to obowiązkowa pozycja dla rodzica, nauczyciela, animatora lub bibliotekarza!

fot. materiały prasowe

Do pobrania tutaj: Dzieci w biblio-sieci. A Wy uczycie swoje dzieci bezpiecznego korzystania z internetu? :)

sobota, 10 sierpnia 2013

Poradnik instant skutecznego blogera

Byliście na warsztatach dla blogerów Bibliocamp 2013 organizowanych jakiś czas temu przez Wojewódzką i Miejską Bibliotekę Publiczną w Gdańsku?

Jeśli nie, albo byliście i nie pamiętacie wszystkiego, o czym było mówione, koniecznie ściągnijcie (legalnie! za darmo!) poradnik instant, który przygotowała WiMBP. Ja ściągnęłam i jestem bardzo zadowolona. :)

Publikacja streszcza treść warsztatów Bibliocamp 2013, w fajny i przystępny sposób. Świetne estetyczne i nowoczesne wykonanie i masa przydatnej, nieprzegadanej wiedzy w formie krótkich slajdów. Bajka.

fot. materiały prasowe
































W poradniku m.in. o tym:
jak stworzyć bloga i jak go dobrze poprowadzić,
jak zwrócić na swojego bloga uwagę czytelników,
jak - jako bloger książkowy - nawiązać współpracę z wydawcami,
jakie blogi czytać,
co to jest crowdfunding i jak z niego korzystać,
o możliwościach internetu,

i dużo, dużo więcej.

Myślę, że te informacje na tyle są uniwersalne, że nie trzeba być blogerem, można tylko czytać blogi - i dzięki poradnikowi zacząć robić to świadomie, albo po prostu być miłośnikiem literatury, recenzentem, aspirującym pisarzem.

Świetna publikacja, polecam! Brawo WiMBP w Gdańsku!

Do ściągnięcia tutaj: BIBLIOCAMP BLOGI/ KSIĄŻKI/ LUDZIE


A tymczasem wracam do czytania książki, którą Wam już bardzo niedługo zrecenzuję :)

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Cuda w Empiku

Poniedziałek sentymentalny. Takie cuda do dostania w Empiku.

Pamiętacie? :)

Poczytaj mi mamo

Ja do dzisiaj mam takie papierowe pamiątki ze swojego dzieciństwa. Ilustrowane "Baśnie" Andersena, "Mały Książę", "Lato leśnych ludzi"... A z serii Poczytaj mi mamo mam na pewno "W aeroplanie" Juliana Tuwima. I dużo dużo więcej, tylko ciężko przywołać z pamięci, a boję się przekopywać te skarby - z reguły jak coś rozgrzebię, to potem uprzątnięcie tego zajmuje mi wieki.

To może następnym recenzja jakiejś "oldschoolowej" książeczki dla dzieci? ;)

czwartek, 1 sierpnia 2013

Radość!

Chorowanie ma tę zaletę, że czasem robi się bezwiednie różne bzdurne rzeczy, które mają nieoczekiwany skutek. Rzadko biorę udział w konkursach, właściwie nigdy, odkąd jako dziecko nie mogłam nigdy niczego wygrać. Ostatnio będąc strasznie osłabiona i nie w pełni sił umysłowych wzięłam udział w konkursie zorganizowanym przez Bibliotekę Manhattan. Nic rozwijającego czy kreatywnego - wyszukiwanie w internecie odpowiedzi na pytania związane z książkami, które biblioteka ma w ofercie. Zrobiłam, żeby zabić czas, coś tam jeszcze można było wygrać, chociaż sądząc z charakteru konkursu, sądziłam że co najwyżej książkę z działu "Fantastyka", jedną z gatunku tych, które "nie schodzą".

A tymczasem...

Tadam!

(zdjęcie zastępcze, gdyż chwilowo nie posiadam żadnego programu graficznego, nie licząc painta - uroki reinstalacji systemu <3 )


To oznacza, że w niedługim czasie pojawi się na Books Are The Weapon masa świeżutkich recenzji specjalnie dla Was!

Radość :)

piątek, 12 lipca 2013

Kochanka Jerzego Pilcha

Opornie idzie mi przyswajanie zmian. Wciąż nie pamiętam o segregacji śmieci. Moi sąsiedzi za to, pamiętają. Są naprawdę zaangażowani, w odróżnieniu od miejskich urzędników. Skutkuje to tym:



A może nawet i tym, kto wie: http://www.andrzejrysuje.pl/smieci-3/

Poza tym, poznałam dziś byłą kochankę Jerzego Pilcha. Pytała mnie, co sądzę o jego literaturze.

A jutro idę na badania do szpitala i jest wielce prawdopodobne, że już tam zostanę, więc mogę się nie odzywać przez jakiś czas.

poniedziałek, 8 lipca 2013

Słowo na poniedziałek

Słówko na dziś to "choroba Leśniowskiego-Crohna".

Wygląda na to, że nigdy nie skończę pisać pracy magisterskiej. To znaczy, okazało się, że ta już ukończona jest na tyle dobra językowo, i na tyle - moim zdaniem - zła merytorycznie zarazem, że MUSZĘ ją podreperować, i posłać w świat, gdzieś, gdziekolwiek, tak aby móc wpisać sobie do CV słowo PUBLIKACJA. To znaczy, że od dziś rozpoczynam żmudne poszukiwania opiekuna merytorycznego oraz rozpoczynam wystosowywanie błagalnych maili z prośbą o uzyskanie prawa do rozpowszechniania zdjęć. (Zdjęcia, które umieściłam w pracy, rozkosznie łamią prawa autorskie, na co mogłam sobie pozwolić, licząc na to, że moją pracę przeczytają dwie osoby, a korzyści majątkowe uzyskam tylko od pana ze skupu makulatury.)

Mój Pan od Antropologii Kultury (nie, to nie jest wariacja na temat Herberta) będzie zachwycony. Chyba, że każdej swojej studentce mówi basem-barytonem: wydajmy coś razem.

No i wciąż czekam na słowo od krytyka literackiego (takiego prawdziwego!), odnośnie pierwszego rozdziału mojej książki. Napisał, że, pani Agato, że w tym tygodniu. Czekam.

wtorek, 11 czerwca 2013

Sezon na festiwale

Kochani, sezon na festiwale... książkowe uważam za rozpoczęty!

W Warszawie zaraz rusza nowa wspaniała inicjatywa: Big Book Festival. Co ciekawe, jedną z pomysłodawczyń jest Paulina Wilk, autorka książki "Lalki w ogniu. Opowieści z Indii", którą rozkładałam na części pierwsze przez ostatni miesiąc (książkę, nie autorkę, ma się rozumieć).
(Żeby moja żmudna praca nie poszła na marne, wrzucę tu też niedługo recenzję "Lalek..." :) )

Festiwal niestety będę oglądać z boku, bo nawał pracy nie pozwala mi na wyrwanie się z miasta. Dlatego liczę na Was! Wybierzecie się? Ktoś musi mi opowiedzieć jak było. :)

Swoją drogą, nie sądzicie, że organizatorzy pozazdrościli nam, trójmieszczanom, festiwalu Literacki Sopot? ;)

piątek, 7 czerwca 2013

Jak wydawać

Jak tylko odeśpię ostatnie egzaminy, umieszczę tu super tekst o norweskich organizacjach wydawniczych - książkowych - które natychmiast musimy przeszczepić na polski grunt!

:)

poniedziałek, 20 maja 2013

Celebryci i książki

Kolejne Warszawskie Targi Książki już za nami. Był ktoś z Was? Mi się niestety nie udało dotrzeć, bardzo żałuję, obiecuję sama sobie poprawę. Nie jest ładnie opowiadać o wydarzeniu, w którym się uczestniczyło, jednakże muszę się podzielić z Wami pewną refleksją. Otóż czytam o autorach, którzy się pojawili, martwiąc się solidnie, że nie dojechałam, aż tu nagle natrafiam na nazwisko... „Grycan”.

Tak, tak, moi mili, takie przyszły czasy, że łatwiej kupić książkę kucharską Marty Grycan niż „Lalkę” Prusa (nie licząc opracowań szkolnych). Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak zgodzić się z coraz powszechniejszą opinią, że problemem Polaków jest nie to, że nie czytają książek, ale JAKIE książki czytają.

No właśnie, a Wy jakie czytacie? :) Chętnie posłucham/poczytam, więc chwalcie się! Ja właśnie rozpoczęłam „Lalki w ogniu” Pauliny Wilk, jestem dopiero w pierwszym rozdziale, więc jeszcze się nie wypowiadam. Ale jak skończę, na pewno napiszę Wam czy warto czy nie, i dlaczego.

A pamiętacie ranking na najgorzej brzmiący neologizm? Jerzy Szyłak nie stworzył może nowego słowa ale użył pewnej formy bardzo rzadko spotykanej i równie niewdzięcznej: „dwutworzywowy”. (w zdaniu „Komiks jest dwutworzywowy.”) Fuj!

PS.
Jutro idę na "Amatorki", więc... będzie się działo!
(Widział ktoś? Poleca? A może ktoś wybiera się i jutro się spotkamy?)

sobota, 11 maja 2013

„Ryżyzm”, „kurryzm” i „kokosizm”

Jakiś czas temu wpadliśmy ze znajomymi na pomysł zrobienia konkursu na najgorszy, najbrzydziej brzmiący neologizm.

My wciąż jeszcze się zastanawiamy i próbujemy sobie przypomnieć różne językowe potworki, które kiedyś gdzieś zasłyszeliśmy. Tymczasem ranking najbrzydszych neologizmów otwiera pisarka i podróżniczka Beata Pawlikowska i jej „kurryzm”, „ryżyzm” oraz „kokosizm”.

(I nie, ryżyzm, nie ma nic wspólnego z panem Premierem.)

Tych, których te określenia zaciekawiły, odsyłam do książki „Blondynka na Jawie”. No i czekam na Wasze neologizmy! Konkurs oficjalnie uważam za otwarty! :)

A skoro już jesteśmy przy konkursach. Ci, którym nie przyjdą do głowy żadne wstrętne neologizmy, może mają ochotę spełnić się literacko? Wyszperałam dla Was parę konkursów pisarskich. :) Na uczniów gimnazjum czeka do napisania recenzja, na tych, którzy już gimnazjum skończyli – reportaż. A bez względu na wiek, można napisać opowiadanie z wątkiem kryminalnym i Sopotem w tle. Czasu jest dużo, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żebyście zabrali się do pisania!

Więcej informacji o konkursach znajdziecie między innymi tu:
Konkursy literackie

Są tu jakieś talenty czekające na odkrycie? :)

sobota, 27 kwietnia 2013

Pisarz musi mieć plan

Niby banał, a jednak ciężko sobie wyobrazić, żeby pisarz rozpisywał sobie plan pracy, tak jak to zwykliśmy robić w podstawówce. Marcin Wroński wczoraj przyznał, że ma już plany co do tomu 6., 7., 8. i 10. przygód komisarza Maciejewskiego. Niesamowite. Ja nie mam pomysłu na kolejny akapit mojej pracy magisterskiej...

Byłabym beznadziejnym autorem kryminałów.

Wroński jest za to całkiem niezłym. Tzn., tak wynika z odczuć laika, który jeszcze nie przeczytał ani jednego tomu jego autorstwa. Ale rzesze wiernych fanów chyba się nie mylą? Mnie także wciągnęły czytane podczas spotkania fragmenty. (połączenie spotkania autorskiego z czytaniem fragmentów premierowej książki jest obłędnym pomysłem!)

To, co najbardziej w tych kryminałach zachwyca, to fakt, że Wroński ogromną wagę przykłada do historii, którą jedynie wzbogaca fikcyjnymi detalami. Co prawda, jego książki chwilami ciężko się czyta, ze względu na specyficzny styl i język, który chwilami brzmi jak ćwiczenia logopedyczne dla obcojęzycznych…

Jednak na zachętę fragment udostępniony przez wydawnictwo W.A.B. Mnie zachęcił :)

"Mył się chyba przedwczoraj, o ile dobrze pamiętał. Jednakże Róża albo miała katar, albo straciła węch od szpitalnych chemikaliów, bo jej palce wędrowały po całym ciele Zygi, wtulała nos w siwiejący zarost na jego torsie. Krzesło pod nimi skrzypiało cicho, ale Olek spał spokojnie, opatulony nieświeżą pościelą ojca. Jemu też najwyraźniej nie przeszkadzał zapach męskiego potu.
Maciejewski już nawet nie pamiętał, kiedy ostatnio miał Różę, chyba przed rokiem, ale skądś wzięła się w nim zupełnie nowa delikatność; nie spieszył się, właściwie nawet jej nie pożądał, tylko kochał. Przez więzienie? Przez więzienie powinien być raczej wyposzczony. Tymczasem to ona pierwsza zastygła w spazmie. Zyga uniósł ją jeszcze kilkakrotnie, mocno ściskając miękkie i ciepłe pośladki, potem przytrzymał, kiedy zawisła mu w ramionach. Krzesło jęknęło głośniej niż którekolwiek z nich.
Komisarz zaniósł żonę do łóżka, nie zwracając uwagi, jak komicznie musiał wyglądać, po drodze wyswobadzając się z krępujących mu kostki spodni. Delikatnie przesunęła dziecko, Zyga uklęknął obok niej na podłodze. Zanurzył nos we włosach Róży."

wtorek, 19 marca 2013

Wielki początek


















To nie jest blog o gotowaniu.
Ale i tak będzie interesująco.

Napiszę tu jak poznać znanego pisarza.
Jak utrzymywać dobre stosunki z wydawnictwem, które wypuszcza kiepskie książki i wysyła nam je z nadzieją na przychylną recenzję.
Jak czytać, co czytać, gdzie czytać. A tak w ogóle dlaczego czytać?
Jaki jest związek między czytaniem książek a blogowaniem.
Och, i będzie dużo zdjęć, śmiesznych i strasznych, dowodzących, że warto czytać książki.

Blogerzy, czytelnicy, pisarze, dziennikarze: łączmy się!

Milion pomysłów i porad, i tylko jeden blog.
Booksaretheweapon.blogspot.com

:)